W zasadzie piekę rzadko i niechętnie, bo większe panowanie mam nad nożem, patelnią niż sypkimi produktami, które hulają sobie w piekarniku. Próbuję jednak szkolić się w tym fachu, a efekty są, efektem są choćby te cuda.
Pełnoziarniste scones z daktylami i orzechami
1 i 1/2 filiżanki mąki orkiszowej
1/2 filiżanki otrąb (pszennych, owsianych- dowolnie)
1/4 filiżanki cukru trzcinowego nierafinowanego
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
garść posiekanych orzechów włoskich
garść daktyli
1 jajko (w wersji wegańskiej można spróbować ze zmiksowanym bananem)
1/2 filiżanki mleka roślinnego (u mnie gryczane)
skórka z połowy pomarańczy
Piekarnik nagrzewam do 200 stopni. Do miski przesiewam mąkę, dodaję resztę suchych składników wraz z posiekanymi orzechami i daktylami oraz skórką z pomarańczy. Mieszam wszystko drewnianą łyżką stopniowo dolewając rozbełtane w filiżance jajko z mlekiem. Dokładnie mieszam do momentu, aż składniki się połączą (dosypuję mąki, gdy jest to potrzebne- ciasto musi być zwarte i nieklejące). Formuję kulę, którą piekę przez 15minut na środku blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Po upieczeniu wyjmuję do ostygnięcia i kroję na cztery (całkiem spore) części.
Zjadłam z dżemem figowym przywiezionym przez dziadka z Macedonii i to połączenie w pełni zadowoliło moje kubki smakowe, bo daktyle-orzechy-figi to prosta droga do kulinarnego raju. Wyobrażam sobie, że będzie pysznie smakować z masłem orzechowym albo domową nutellą, może konfiturą różaną? Warto sprawdzić!