Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 stycznia 2013

Krem z marchewki+oliwa truflowa

Treściwe zupy-kremy są najodpowiedniejszym rozwiązaniem na rozgrzanie żołądka po dniu spędzonym w ekstremalnym chłodzie. Z marchewką warto się zaprzyjaźnić, bo jest powszechnie dostępna przez cały rok, jest tania nie tylko jako marchewka sama w sobie, ale jako najlepszy kosmetyk i lekarstwo. 
Korzeń marchewki to naturalna skarbnica cennych wartości odżywczych, której nie sposób przecenić. Poza dużymi ilościami beta-karotenu, czyli prowitaminy A, warzywo to bogate jest także w witaminy B1, B2, PP, K i C. Wszystkim dbającym o urodę i sylwetkę marchew dostarcza ważnych związków mineralnych, takich jak wapń, żelazo, fosfor, miedź, cynk, molibden, magnez, jod oraz potas – to im właśnie zawdzięczmy jędrne ciało, piękną cerę i karnację skóry oraz zdrowe i mocne włosy i paznokcie.
Krem z marchewki z dodatkiem oliwy truflowej*
0,5kg marchewek
1,5 l bulionu warzywnego
sól
pieprz
oliwa 
*Oliwa truflowa nadaje się idealnie, ale niekoniecznie. Za pierwszym razem użyłam oliwy przywiezionej z Chorwacji- aromatycznej, przepysznej. Drugim razem kupiłam pierwszą lepszą truflową znalezioną w delikatesach i tu już pudło. Zbyt mocny aromat truflowy (nie trufle), który zabija smak zupy, dlatego skłaniałabym się do innej, najważniejsze zaufanej oliwy.
Przygotowuję bulion- ważne, by był dość aromatyczny. Swój gotuję tradycyjnie na włoszczyźnie, porze, dwóch podpieczonych cebulkach, odrobinie czosnku, liściem laurowym, zielem angielskim czyli standardowo- ważne by nie żałować, by uzyskać wyrazisty smak. Gotować 45min. Umyć, obrać i pokroić marchewkę, wrzucić do przygotowanego bulionu i gotować ok. 1h, by dobrze namiękła. Następnie miksujemy blenderem naszą zupę, podajemy na talerzu skropioną oliwą, oprószoną świeżo mielonym pieprzem w towarzystwie grzanek. 

środa, 26 grudnia 2012

Święta, święta i.... rozgrzewająca zupa z soczewicy

Tegoroczne Święta bardzo smaczne i udane- był cytrusowy kompot z suszu, wegańskie pierniczki z melasą, buraczane pierogi, ciasto marchewkowe, wigilijne fizioły, śniadaniowa granola, pęczak z grzybami, kutia z makiem oraz nie tak ładny bigos i kilka smacznych, acz niefotogenicznych dań.
Leniuchuję bardzo, nawet więcej niż zakładałam, ale też choroba wdarła się do mojego domu i naruszyła nieco świąteczną atmosferę- wszystko było zabiegane i chaotyczne, ale może święta już po prostu takie są? Wielkie zamieszanie tylko po to, by zdychać na kanapie.
Powoli pozbywam się całej świątecznej atmosfery, sięgam po książki, chętnie poszłabym na rower (tak, tak pogoda wyśmienita na rozpoczęcie sezonu), póki co jednak pichcę i nie wychodzę z garolandi, ale tu mi dobrze. Chociaż pogoda zwiastuje przedwiośnie, moja dzisiejsza zupa bardzo zimowa- chociaż w ten sposób trzymam zimę za nogi...
Rozgrzewająca zupa z soczewicy
1l wywaru warzywnego zrobionego własnym, sprawdzonym sposobem
szklanka czerwonej soczewicy
3 duże cebule
4 ząbki czosnku
łyżeczka kurkumy
łyżeczka mielonego kminku
2 łyżki oliwy
pieprz
sól
Wykonanie bardzo proste- wcześniej przyrządzony bulion podgrzewamy, w między czasie zagotować soczewicę i dusić bez przykrycia przez 8min. W dużym garnku podsmażyć czosnek, dorzucić (drobno!) posiekaną cebulę, przyprawy, chwilę podsmażyć następnie dodać ugotowaną soczewicę oraz wywar. Gotować pod przykryciem przez 40min. Na koniec mocno doprawić solą i pieprzem. Świetnie smakuje z grzankami z pełnoziarnistego chleba, ale też z dorzuconą fetą czy białym serem. Dzięki kurkumie zupa przybiera piękny, intensywnie żółty kolor, ma też doskonałą konsystencję. Przepadam za zupami-kremami-paćkami, ta natomiast przez rozklejoną soczewicę jest bardzo gęsta i kusząca kolorem i zapachem.